Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 sierpnia 2011

Pomodlą się za twoje mienie

Reklama ubezpieczenia PZU DEO. Zdaniem analityków ma szansę zawojować polski rynek.

PZU wprowadza nowy rodzaj ubezpieczenia. Czy to będzie rewolucja na rynku?

W mediach często można natknąć się na narzekania klientów związane z tradycyjnymi produktami ubezpieczeniowymi. Zdarza się, że mimo wieloletniego opłacania składek, firmy później unikają wypłacenia odszkodowania powołując się na sprytne zapisy w zawartej umowie.
- Nasza szkoda staje się również szkodą ubezpieczyciela, tylko wówczas kiedy faktycznie musi on nam wypłacić pieniądze. Żadna firma tego nie lubi, od tego przecież zależą jej zyski, dlatego się migają jak mogą - mówi pan Zdzisław Kawalec.
W czasach gdy komunikacja klientów za pomocą Internetu jest czymś powszechnym, świadomość takich praktyk jest coraz większa. Dlatego wiele osób wycofuje się z ubezpieczenia swoich dóbr. Twierdzą, że wypłata odszkodowania jest zbyt niepewna.
- Zapłacę za wielki pakiet, który niby mnie uchroni nawet przed szkodą od spadającego promu kosmicznego, ale jak już zdarzy się coś banalnego, to zostanę z problemem sam - stwierdza pan Zdzisław.
Okazuje się jednak, że takie głosy nie pozostają bez odpowiedzi. Firmą, która jako pierwsza postanowiła wyjść naprzeciw klientom i zmienić coś w swojej ofercie jest PZU, najstarszy polski ubezpieczyciel.
- Doszliśmy do wniosku, że zamiast wypłacać odszkodowanie, lepiej sprawić, aby do szkody po prostu nie doszło - mówi Stefan Gontarek, rzecznik prasowy grupy PZU. - Zapytają państwo, jak to możliwe? Oczywiście przez zdanie się na czynniki wyższe. Od setek, a nawet tysięcy lat, wierni modlą się w intencjach swoich i cudzych, które bardzo często dotyczą ochrony mienia. Skuteczność modlitwy zaś potwierdzają najwyższe społeczne autorytety, w tym błogosławiony Jan Paweł II i Benedykt XVI, a przecież nie ma powodu aby im nie wierzyć. Modlitwa zabiera jednak dużo jakże cennego czasu, a także nie każdy czuje, że ma odpowiednią duchową siłę przebicia. Warto więc powierzyć takie kwestie fachowcom - uważa Stefan Gontarek.
Już od przyszłego miesiąca PZU wprowadza do oferty ubezpieczenie pod nazwą PZU Deo, którego skuteczność bazuje właśnie na modlitwie. Klienci będą mieli do wyboru kilka pakietów o rosnącym stopniu zabezpieczenia, co będzie odzwierciedlone w ich cenie.
- W zależności od tego jak bardzo chcemy chronić nasze domostwo, samochód czy zdrowie członków rodziny - modlić się o nie będzie stosowna grupa specjalistów - zapewnia rzecznik PZU. - Współpracujemy z kilkoma klasztorami, gdzie utworzono dla nas specjalne zespoły modlitewne. W pakiecie podstawowym możemy liczyć na wsparcie pojedynczego mnicha lub zakonnicy (do wyboru). Przy nieco droższych i bardziej zaawansowanych opcjach nad naszymi sprawami może czuwać nawet 40 wysokich rangą osób duchownych. Mamy także oferty specjalne, a wśród nich np. zawierzenie naszych spraw Maryi w Częstochowie przez nastoletnie dziewice (z certyfikatem rady parafialnej).

Jak wybierano modlitwy, które będą wykorzystywane np. do ubezpieczenia mienia?
- Wcale nie są to modlitwy o jakiejś szczególnej treści - mówi Stefan Gontarek. - Wybieraliśmy po prostu te, które znane są z dużej skuteczności, a taką jest np. modlitwa różańcowa. Przypomnę, że Jan Paweł II w swoim dokumencie Rosarium Virginis Mariae pisał „Kościół zawsze uznawał szczególną skuteczność tej modlitwy (…), powierzając jej najtrudniejsze sprawy”.

Co na taką ofertę powie zniechęcony do firm ubezpieczeniowych pan Zdzisław Kawalec?
- Z pewnością nad tym pomyślę. Chciałbym jednak wiedzieć, co stanie się, jeśli mimo wytężonych modlitw dojdzie do jakiegoś nieszczęścia? Przecież historia zna takie przypadki. Czy ewentualna strata zostanie mi zrekompensowana?
- Oczywiście, że tak - odpowiada Zdzisław Gontarek z PZU. - Gdyby doszło do takiej sytuacji natychmiast w sprawę angażujemy specjalny zespół. Dniem i nocą będzie się modlił o trzykrotne wynagrodzenie poniesionych szkód.

czwartek, 7 lipca 2011

Bydgoskie wodociągi kontra wampiry

Miejskie Wodociągi i Kanalizacja pomogą mieszkańcom Bydgoszczy w pozbyciu się zła wcielonego.

- Postanowiliśmy odpowiedzieć na apel bydgoszczan, zrobimy co tylko możemy - stwierdza prezes zarządu MWiK mgr inż. Stanisław Drzewiecki.
Akcja jest efektem interwencji jaką zgłosiło ratuszowi zasłużone już w zmaganiach z siłami ciemności Stowarzyszenie Unum Principium.
Bydgoscy pogromcy wampirów
- Na porządku dziennym są pokąsania mieszkańców miasta przez wampiry i wilkołaki - mówi Krzysztof Zagozda, rzecznik prasowy stowarzyszenia. - Plenią się na skutek postępującej sekularyzacji naszego społeczeństwa. Temu trzeba postawić tamę

- I taką tamę mogą postawić bydgoskie wodociągi, na tym się znamy - wtóruje mu mgr Drzewiecki.  
Miejska spółka zatrudniła już 40 księży, którzy dniem i nocą będą święcić wodę pompowaną przez MWiK do bydgoskich domów. Czy to wystarczy?
- Przypuszczalnie nie - martwi się prezes Drzewiecki. - Co miesiąc dostarczamy do odbiorców średnio 1,45 mln metrów sześciennych wody. To oznacza, że jeden ksiądz musiałby w tym czasie poświęcić 36250 metrów sześciennych wody. Wyposażyliśmy co prawda kapłanów w automatyczne kropidła, ale to wciąż za mało.

Zapytaliśmy przedstawicieli bydgoskiej hierarchii kościelnej, ile metrów sześciennych wody może poświęcić ksiądz za pomocą jednego błogosławieństwa. Jak dotąd kancelaria biskupa Jana Tyrawy nie udzieliła jednak odpowiedzi.

Czy Unum Principum jest zadowolone z rezultatów interwencji?
- To krok we właściwą stronę, który powinien ograniczyć plagę wampiryzmu i lykantropii w Bydgoszczy. Niemniej będziemy w dalszym ciągu naciskać na ratusz, aby wodociągi dostały dotację na zatrudnienie większej liczby księży - mówi Krzysztof Zagozda. - Pamiętajmy, że bez zdecydowanych działań ze strony miasta i jego mieszkańców, siły ciemności będą się bezkarnie rozprzestrzeniać.

Blok pani Jadwigi z Kapuścisk znalazł się w grupie testowej MWiK. Już od miesiąca w jej kranie płynie woda święcona. - Jestem bardzo zadowolona - mówi. - Nie mamy tu raczej problemów z wampirami, ale zauważyłam, że naczynia łatwiej się zmywają. Ponadto mojej córce poprawiła się cera.

Jednak nie wszyscy jej sąsiedzi są zadowoleni. - Osobiście uważam, że to przesada. Od miesiąca z szacunku nie myję pewnych części ciała, po prostu się nie godzi. Uważam, że MWiK powinno wprowadzić osobne kurki z wodą święconą - stwierdza pan Zdzisław.
W rozmowie z naszą redakcją prezes Drzewiecki wykluczył taką możliwość, ale dodał, że w specjalnych przypadkach wodociągi rozwiozą niepoświęconą wodę beczkowozami. Będzie udostępniana chętnym po uprzednim natarciu ich czosnkiem i po okazaniu srebrnego medalika.